LIDER TABELI NIE ZWALNIA TEMPA.

Wtorek, późny wieczór, nawet bym rzekł już noc. Ta lub inna TV relacjonuje Ligę Mistrzów UEFA, która to transmisja gromadzi spore rzesze przed odbiornikami. Wygodnie się rozsiąść i smakować pojedynkiem tuzów futbolu. Każdy by tak chciał. Prawda? No nie prawda! Myślenicka brać siatkarska akurat tego wieczoru miała diametralnie inne plany. Wtorkowy wieczór 13.03. bowiem obfitował w pojedynki siatkarskie na parkietach LASu. Cztery spotkania w jeden dzień -Ufff to dużo. Który wybrać, gdzie się udać aby zobaczyć popisy myślenickich pasjonatów siatkówki w akcji? Łakomym kąskiem była hala na myślenickim Zarabiu, bowiem o 21.00 na dwóch sektorach tego obiektu, miały się równolegle toczyć dwa siatkarskie pojedynki, w których to uczestniczyć miały,  zajmujące pierwsze trzy miejsca w tabeli drużyny ligowe.

Na sektorze lewym umówili się na siatkarskie spotkanie gracze Karramby i Ryśków, a na sektorze środkowym, swój mecz rozgrywali Lidersi i SMMK. I o tym właśnie ostatnim pojedynku, będzie ta opowiastka.

—————————————————————-

Na słupku sędziowskim – nie kto inny, jak ikona i bożyszcze kibiców, postrach nieczystych odbić i niestrudzony weryfikator piłek autowych – Robert Stasiak.

Lidersi: Jacek kpt., Ula T, Ula S, Monika, Maciek S, Maciek P, Bartek, Lukas (l), Marcin, Wojtek

SMMK: Łukasz, kpt., Ania, Magda, Klaudia, Marcin, Mateusz, Grzesiek, Dawid, Tomek, Michał (l).

Kibice: niepoliczona ilość skupiająca swe oczęta raz na jednym boisku, raz na drugim.

Po krótkim, acz treściwym losowaniu przeprowadzonym przez sędziego, które to wygrali Lidersi, to oni właśnie zaczną to spotkanie, wprowadzając piłkę do gry.

SET I

Pierwsza piłka przynosi punkt SMMK. Jednak potem zepsuta zagrywka, błędy w ataku popełniane przez Smyki, w połączeniu z popisem w obronie i pomysłowością Lidersów w ataku i mamy wynik 4:2 dla Lidersów. Taka przewaga ekipy Jacka utrzymuje się z małymi wahaniami praktycznie przez całego seta. Pojedyncze błędy w ataku jednej strony, niweluje potem gra w obronie tejże ekipy. Solidarnie praktycznie punkt za punkt, zmierzamy do końca tej partii, w której możemy oglądać naprawdę ciekawą siatkówkę. Set kończy się wynikiem 25:21 dla Lidersów.

SET II

Troszkę inna historia. Od zagrywki rozpoczyna Tomek z SMMK. Seria w postaci niedokładnego przyjęcia skutkuje błędami w rozegraniu i nieskończonymi atakami po stronie Lidersów. Przy stanie 0:4 dopiero atak z drugiej linii Bartka, pozwala zrobić gospodarzom „przejście”. Lidersi gonią Smyków, aż do połowy seta i pierwszy remis w tej odsłonie pojawia się na tablicy wyników przy stanie 14:14 po ataku Wojtka. 15 punkt pada łupem gospodarzy, ale SMMK doprowadzają do remisu 15:15.Potem mamy remis 19:19 i 22:22. Lidersi maja zagrywkę, którą wykonuje Marcin. Po niezłym przyjęciu, najpierw błąd popełnia „Kura” w ataku, w następnej akcji mamy świetny atak Maćka P. i wreszcie kończący atak z drugiej linii Marcina. To daje Lidersom prowadzenie w meczu 2:0.

SET III

Początek wyrównany do stanu 3:3. Problemy z przyjęciem zagrywki Moniki skutkują tym, ze Lidersi odskakują rywalowi na 3 punkty. W tym fragmencie meczu mogła się podobać szczególnie jedna akcja, w której po obronie Wojtka, Bartek „ratował” pikę gdzieś na wysokości twarzy (!) będącego na sędziowskim słupku niewzruszonego arbitra Roberta, umożliwiając Lidersom kontynuowanie akcji, zakończonej dla nich punktem. Poprzez 10:7, dochodzimy do stanu 14:8, kiedy to próbujący ratować tego seta, jak i zresztą punkty w całym meczu, Łukasz prosi o czas dla swojej ekipy. Na nic to jednak się nie zdaje. Lidersi w transie grają „swoje”, doprowadzając do stanu 18:10. Gracze SMMK pogodzeni już chyba z porażką, próbują jeszcze walczyć, ale już tak trochę bez wiary w sukces. Set ten kończy się wynikiem 25:17 dla Lidersów.

Lidersi – SMMK  3:0 (25:21; 25:22; 25:17)

MVP – Bartek Górka (Lidersi)

Spotkanie to miało inny przebieg niż pierwsze starcie tych ekip w obecnym sezonie. Wtedy to Lidersi prowadzili w meczu 2:0, aby od połowy trzeciego seta oddać inicjatywę Smykom. Dzisiaj tak się nie stało. Ponadto pamiętamy, że SMMK pierwsze spotkanie wygrał może nie dzięki, ale przy dużym udziale swojego bloku. W tym meczu blok u Smyków nie działał tak jak by pewnie Oni sobie tego życzyli. Co więcej, na boisku Lidersi wygrali to spotkanie przyjęciem i obroną, czyli elementami, w których SMMK dominował w swoich dotychczasowych meczach, a skuteczność i finezja ataków wyprowadzanych przez Wojtka i Bartka, mogła zdeprymować każdego rywala. Dzisiaj Lidersi zagrali jak kolektyw, w którym pojedyncze błędy jednej osoby, natychmiast naprawiała pozostała na placu boju piątka. To chyba właśnie sprawiło, że na tak dysponowanego rywala, wicelider tabeli, nie mógł znaleźć sposobu.

(hr)

Attachment

Leave a Comment